Maciałek Monika


Maciałek Monika

Urodzona 10 stycznia 1993 r. w Krakowie. Mieszkanka Podborza. Wiersze pisze od Szkoły Podstawowej. W roku ubiegłym ukończyła naukę w Zespole Szkół Ekonomicznych w Mielcu. Od dłuższego czasu, jej wiersze, ukazują się na poetyckich portalach internetowych. Członkini Grupy Literackiej „Słowo” przy TMZM im. Wł. Szafera w Mielcu od 2010 r. Jej wiersze trafiły do almanachu „Zanurzeni w słowie” (2011), tomu poezji miast partnerskich „W dalszej i bliższej perspektywie” (Sofern wie nah”) (2011) i „Artefaktów” – Mieleckiego Rocznika Literackiego (2012 , 2013).

Laureatka kilku konkursów poetyckich, także ogólnopolskich. W roku 2013 wydała debiutancki tomik poezji „Gra w zielone”.

 

W roku 2014 została laureatką konkursu literackiego „Na skrzydłach Ikara”, a także zdobyła za swój debiutancki tomik Nagrodę Literacką im. Jarosława Zielińskiego „Złota róża”.

Tomik poezji „Gra w zielone”.  wersja.PDF

 


Justyna

muszę cię zakryć niewidzialna
matko mojego głosu
orędowniczko zdarzeń
odczep się od mojego opętania

nazbyt wisielczy obraz rysuje szatan
na pergaminie mojej duszy
by móc go pokonać byle koniczyną

zasypiam sama na tyle senna
jak kobieta którą łatwo obudzić
jej własnym imieniem

Justyna...
(wszyscy o niej piszą
więc dlaczego nie ja)


ptak i wszystko jasne

tak bardzo chciałabym wyruszyć
pomalowana na zielono w twoją przestrzeń
na dziewiąte piętro wzbić się

niczym uwięziona błąkam się myślami
po starożytnych ulicach prawdziwości
jestem ptakiem

wyczekuj mego głosu
snu poziomkowego

chwyć za strunę kobiecości
nie zabijaj psów i kotów

wyleć przez okno
podaruj mi siebie

podnieś słuchawkę domofonu
jestem ptakiem
wpuść mnie


końcówka końcówki  końca  końców

a ja wciąż jeżdżę wózkiem widłowym
jakbym miała czas
jakby czas miał mnie
jakbyśmy byli gruszą
pod którą płonie cały mój świat
a artystką będę dopiero wtedy
kiedy sprzedam swój obraz
za minimum bezcen

do tego momentu zostanę pielgrzymem
odbuduję świat
i zwiedzę samego Boga w jego grocie
tęczą wymaluję polskie drogi
zaniecham zła.
tak to jest możliwe


list po którym serce spadło

serce moje blisko siedzi w pantofelku
czołga się ufa swemu utylitarnemu biciu
nie prosi o karabin po zepsuciu przez
ciebie swej sukienki
wciąż krew własną szanuje
szacuje bez miary
według niego każdy zasługuje na miłość
robaczek już za samo bycie robaczkiem
i człowiek tchórz morderca wątły
kanciarz tragik święty
nie na samo słowo miłość ale na coś więcej
więcej poza obszar kochania własnej stopy
razów wymierzonych sobie

jestem
bliżej dalej
daleko
sam
nie próbuj mnie zobaczyć
to może się źle skończyć
posłuchaj

Serce


liść

ciągle czekasz na zielone
nadjeżdża
ustąp pierwszeństwa źle pojmowanej
wolności

złam dzieciom żeberka
niech zapłaczą w ciszy

zatańcz ruchem źrenic
obraz ślepej matki
sponiewieranej przez ciemność

spal tę ziemię
do której przykładam wargi
czy cokolwiek zmienię
nie

finezyjnie wyruszam między cienie
by nie pobudzić liści


nie zasypiaj
    Agacie Kaczmarczyk

nie zasypiaj
jeszcze jest noc
zaraz noc nastanie
żyć będziemy

będziemy pić z butelki cierpienie
i włóczyć się
po zapuszczonych kolejach prawdy

wzdłuż torów zakwitną strumienie
słoneczniki mordercy

byle do światła
na następnym dworcu
byle do tańca

ty jeszcze nie zasypiaj
tutaj pośrodku
ty śpiewaj
by dzień się obudził

by niebo się otwarło
by tchu zabrakło
ach jak tu pięknie

Please publish modules in offcanvas position.