Zbigniew Radłowski

Zbigniew Radłowski - urodzony w Mielcu  11 września 1974r. Tu ukończył szkołę średnią. Mieszkał przez pewien czas w Krakowie, w mieście Motala w Szwecji, jednak Mielec to jego Mała Ojczyzna: tutaj pracuje od wielu lat, obecnie w firmie BRW Sp. z o.o.. Jego hobby to kino, muzyka, a przede wszystkim poezja. Debiutuje na stronie Grupy.

KRZYK UMARŁYCH DRZEW

Biegnę
Uciekam biegnę
W murach tańczy czas
Biegnę
Cicho krzyczę
Zagłuszam krzykiem głosy
Zimny wzrok złamał kark psu
a ptaki wydziobały mu oczy
Krew stygnie
wylewa się powoli
Na drzewa na kwiaty
na słońce

Biegnę
Unikam ludzi
Ludzie odwracają twarze
Nikt nie słyszy słów
Nie chce
Nie chce drętwych ust

Biegnę
W mieście umarłych dusz
a na ulicach
rozkładają się ciała
Jak mogą patrzeć na mnie
Przecież nie żyją

Biegnę
Uciekam lecz stoję
Biegnę biegnę biegnę
Krzyczę na pustych ulicach
Umarły drzewa i ludzie
Biegnę
I słyszę tylko krzyk
umarłych drzew

 

ZEGARMISTRZ CZASU

Chciałbym
cofnąć czas
O tydzień
O miesiąc
O rok
o czterdzieści jeden lat
Zatrzymałbym wtedy czas
Zatrzymałbym świat
Zatrzymałbym
Noc
Dzień
Poranek
Wieczór
Sen

 

PO DRUGIEJ STRONIE LUSTRA

Już nie wiem sam
co zrobię mam
nie jestem sam
moich myśli się boje
Gdy jestem sam
moje serce krwawi
 

W obłędzie

Zamknięty jestem
zataczam krąg
i znowu nie wiem
co tak naprawdę
we mnie drzemie

Już nie wiem sam
uciekam tam
w baśni świat sam
żeby wolności zew
włosy me rwał

Wolności zew
Utopii zew

 

ŚMIERĆ

Chcę uciec
Stąd
Nie ruszam się
Nie oddycham
Umieram
Ale żyje

Po co?
Nie wiem!
Kim jestem?
Dokąd zmierzam?
Po co żyje?

To bez sensu
Bez nadziei
Bez niczego
Więc
Po co?

 

SAMOTNOŚĆ

Głęboki wdech
Ostatni oddech
Konam
w piekle moich myśli
Łoże śmierci
nie czeka już na mnie
To samotność
tak boli
Zimne ręce
mnie objęły
W objęcia swoje
wziął mnie strach
i nie chce puścić
bo się boje
On wie o tym
i drwiąc się śmieje
Uciekam w noc
Ukrywam się
Wychodzę nocą
a w dzień śpię
Nie chcę być już sam
Sam na sam
ze sobą
Śpię w dzień
a w nocy się boje

PRZEMIJANIE

Czasami myślę o życiu
które mija
jak deszcz
Wracam myślami
do czasów
gdy beztroski był mój świat
Czasem wracam myślami
Błądzę
Szukam skrycie
Pragnień
do których wracam

Czym tak naprawdę
było moje życie

Co będzie jutro?
za miesiąc?
Za rok?
Czym będzie moje życie
Czym tak naprawdę będzie mój świat

Gdy śmierć
zastuka w szybę
czy obudzę się
by żyć
Skąd pewność mam mieć
Że dobrze żyje
już dziś?

 

PRZEMIJANIE

Czasami myślę o życiu
które mija
jak deszcz
Wracam myślami
do czasów
gdy beztroski był mój świat
Czasem wracam myślami
Błądzę
Szukam skrycie
Pragnień
do których wracam

Czym tak naprawdę
było moje życie

Co będzie jutro?
za miesiąc?
Za rok?
Czym będzie moje życie
Czym tak naprawdę będzie mój świat

Gdy śmierć
zastuka w szybę
czy obudzę się
by żyć
Skąd pewność mam mieć
Że dobrze żyje
już dziś?

 

AUTOBUS

W samotności
każdy autobus jest dobry
Wsiadam i jadę
Byle daleko stad

Nie znam ludzi
którzy w nim jadą
Ja nie znam ich
Oni nie znają mnie

Jedni wsiadają
inni wysiadają
Wszyscy dziwnie
patrzą przez okno
Na dziwnie mijający
Świat

Kolejny przystanek
to powód
dla którego odwracam
mój wzrok
Tylko po to
żeby zobaczyć
Kto wsiada
a kto zostaje

Krótkie spojrzenia
Przelotne
Zimne
Czasem tylko
asekuracyjny uśmiech
Jakby w oderwaniu
od rzeczywistości

Wracam do życia
Wracam do gry
Zatapiając twarz
W szybie
mojego autobusu


MOJE ŻYCIE

Każdego dnia
Umieram
Żyje po to
Żeby umrzeć
Każdego dnia na nowo
Żałuje
Że żyje

Mój azyl
To moja samotnia
Tam pozwalam się bić
moim myślom
Moja dusza
to moja krew
Zatruta
Krąży jak żul po mieście
Czekając na zgon
gdzieś w parku

Brudny
Zarośnięty
Niechciany
Śmierdzący
Omijam go
Nie podaje ręki

Jeszcze płynę
Ale kra nade mną zamarza

Popatrz w lustro
Ale nigdy
nie zapominaj
Kim jesteś

Gdy patrzeć przestaniesz

Żyj
I pozwól żyć
Nie zapominaj
kim jesteś
Bo ja
chciałbym usnąć
i nie obudzić się

Lecz
boje się śmierci


ILUZJONIŚCI

Tęsknie
Do miejsca
Gdzie mógłbym być
sobą
Szukam go
od lat
Boję się
ze moje życie
To iluzja
Zabawa
w rękach
zdolnego magika

Czym jestem?
Przeznaczeniem?
Doświadczeniem?
Zabawką?

Czy to moje życie
czy tylko gra?
W której zabija się
przegrane pionki?

Wrażliwość na piękno
to deficyt
Zanika
zdrowy śmiech
Idioty


UPADŁY ANIOŁ

Nie widzę już nic
Nie ucieknę
Od myśli
Co szarpią mi dusze
Spadam
Wciąż lecę
Lecąc
Spadam
Wieżowce myśli
Rosną
Lecz w dół
Do góry nogami chodzę
Mury runęły
Miasto
upadło

 

Please publish modules in offcanvas position.